Czyste szaleństwo zakupowe, czyli Black Friday w moim wydaniu

Myślę, że nie tylko ja skorzystałam z licznych okazji tego dnia, a właściwie podczas całego weekendu. Uznałam, że koniecznie muszę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami, gdyż jak większość kobiet czułam się nie w pełni usatysfakcjonowana zrobionymi zakupami.

Co zamierzałam kupić?

Generalnie plany były bardzo ambitne i w zupełności przewidziane, aczkolwiek jak zapewne się domyślacie większości z nich niestety nie udało mi się zrealizować. Przede wszystkim chciałam uzupełnić swoją szafę na zimę różnymi swetrami czy bluzami i wybrałam się w piątek popołudniu do pobliskiej galerii handlowej. Ku mojemu zdziwieniu tłumów nie było, ale już potem zrozumiałam dlaczego. Wszystko było już przebrane lub odłożone dla sprytniejszych klientek zamawiających online. Wtedy zaczęłam też rozglądać się za ciuszkami dziecięcymi dla Zuzki lub Kuby oraz koszulami dla męża. Tutaj również spotkał mnie spory zawód, gdyż tamte działy odzieżowe także były spustoszone. Wtenczas zdecydowałam się wrócić do domu i spróbować wieczorem zakupić kilka rzeczy w sklepach internetowych, które jak się okazało zostały kompletnie zblokowane. Każde kliknięcie jeszcze bardziej obciążało system i zawieszało mojego laptopa. Spróbowałam ponownie w sobotę rano, kiedy wszystkie rabaty były nadal aktualne. Na szczęście udało mi się zamówić parę bluzek damskich gładkich dla siebie, piżamę dla męża, gry planszowe dla dzieci na zbliżające się Mikołajki i blender w zastępstwie za popsuty.

Kobieta-z-torbami-po-zakupach

Moim zdaniem…

Ostatecznie byłam zadowolona z zakupów, aczkolwiek jak się później okazało na rachunku znalazły się rzeczy spoza mojej wcześniejszej listy. Niestety stałam się kolejną ofiarą fałszywych przecen i wyprzedaży, które niekoniecznie były korzystne cenowo dla klientów w porównaniu sprzed Black Friday i po. Jednak jestem kobietą i nie potrafiłam oprzeć się tym „okazjom” ?. Co prawda, nie zaszalałam jak niektóre moje koleżanki, które przez te kilka dni potrafią wydać całą swoją wypłatę i zapełnić szuflady w domu zupełnie niepotrzebnymi, a nawet nie pasującymi ubraniami czy kosmetykami. Drogie Mamy mam dla Was taką małą wskazówkę (zresztą dla siebie również) na przyszłość, aby najpierw dobrze zastanowić się na swoją listą życzeń. Kiedy brakuje nam pewnych akcesoriów domowych czy części garderoby, to owszem warto wybrać się do sklepów lub zajrzeć na ich wersje online. Natomiast kupowanie na siłę naprawdę nie jest dobrym rozwiązaniem, a zwłaszcza jeśli nie jesteśmy świadomi i pewni jaka cena była ustalona poprzednio. Absolutnie nie chcę krytykować tego pomysłu, gdyż niekiedy jest to prawdziwa okazja do zakupu czegoś długo wyczekiwanego dla siebie lub jako prezenty dla swoich bliskich. Podobnie początkujące Mamy mają możliwość zaopatrzenia się we wszystkie możliwe gadżety, akcesoria i środki pielęgnujące dla maluchów, które na co dzień kosztują o wiele więcej. Jak widać wystarczy być jedynie mądrym i racjonalnie myślącym konsumentem, ale przecież każdy może się pomylić ?.

polub mnie na facebooku