Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Cookies       ZGODA

Dzieciaki i futrzaki – najlepsi towarzysze

Nie znam bardziej wspaniałego dzieciństwa niż tego spędzonego w obecności zwierząt! Z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo wpływają one na empatię i szacunek wobec innych, dlatego postawiłam podobnie wychować swoje dzieci.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że niektórzy mogą być przeciwni tej idei, ze względu na brak sterylnych warunków czy różne inne niebezpieczeństwa. Jednak najczęściej są to osoby, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia ze zwierzętami przez co nie znają uczucia przywiązania do nich. Szanuje ich podejście, aczkolwiek moim zdaniem jest to bardzo korzystne rozwiązanie, zwłaszcza dla maluchów.

Zuzia mając niecałe 4 latka bardzo nalegała na kupno psa, kotka lub innego małego futrzaka. Z początku mój mąż nie chciał się zgodzić, ponieważ wcześniej nie miał zbyt dużej styczności ze zwierzętami i martwił się, że nie poradzimy sobie jednocześnie z opieką nad córką i nowym członkiem rodziny. Ale znając uległość ojców wobec swoich małych księżniczek, po kilku dniach narzekania zgodził się na chomika! Muszę przyznać, że nie zdawałam sobie sprawy ile radości może przynieść takie małe zwierzątko. Chomik okazał się chłopcem i bez dłuższego zastanowienia został nazwany Simba. Absolutnie nie byłam zaskoczona, ponieważ moja Zuzka wprost uwielbia „Króla Lwa”, a chomiczek swoim wyglądem nawet pasował do tej roli. Z początku bałam się, że jej entuzjazm opadnie i sama będę musiała zajmować się zwierzątkiem. Myliłam się, gdyż córka nauczyła się systematycznie sprzątać klatkę, co nie sprawiało jej większych trudności. Wiadomo, że najpierw musiałam pokazać jej na czym to polega oraz zwrócić uwagę na potrzebę zadbania o mniejsze stworzonko. Jest to przykład nauki samodzielności, zorganizowania i odpowiedzialności za „słabszych”.

Przed urodzeniem Kubusia w naszym domu pojawił się jeszcze jeden chomik, którego kupiliśmy jakiś czas po uśpieniu Simby. Jednak, gdy zaczął zbliżać się termin mojego porodu zaczęliśmy się wspólnie zastanawiać nad przygarnięciem psa ze schroniska, do czego zachęcała mnie moja mama oraz przyjaciółka. W pierwszej chwili uznałam to za świetny pomysł, ponieważ dużo czytałam o wychowywaniu małego dziecka z psem. Jedyne co mnie powstrzymywało to znowu niepewność męża, która podobnie jak wcześniej dotyczyła strachu przed ponownym powiększeniem się rodziny. W sierpniu po urodzeniu Kubusia zdecydowaliśmy się także na psa, który do dziś towarzyszy nam na co dzień. Krakers to miniaturowa mieszanka kilku ras w wieku około 2 lat. Naturalnie sprawdziliśmy jego reakcję na dzieci, co wspominamy nawet teraz. Jego delikatność i radość w momencie poznania Kubusia jest nie do opisania, a późniejsze miesiące przesiadywania pod jego kołyską stały się rytuałem Krakersa.

Dziewcznyka-lezaca-na-trawie-z-malym-psem

Wspólne zabawy i jednoczesne uczenie sympatii wobec zwierząt okazało się strzałem w dziesiątkę! Zarówno Kubuś, jak i Zuzia dosłownie szczerzą się na widok tego małego pieska, co dla mnie jako Mamy jest najcudowniejszym uczuciem na świecie. Szczęście i radość moich dzieci to podstawa, dlatego jestem niezmiernie wdzięczna Krakersowi za jego oddanie i przywiązanie, a mojemu mężowi za podjęcie tej decyzji. Zachęcam Was Mamuśki do większych przemyśleń na ten temat, bo nie powinnyśmy odbierać naszym pociechom możliwości pokochania zwierzęcia, tylko ze względu na własną niechęć czy lęk.

polub mnie na facebooku