Alternatywa dla szpilek

Wesele to jedno z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Wspominam je z łezką w oku,
a płytę z przyjęcia znam na pamięć. W pamięci utknęło mi coś jeszcze coś, co bardzo bolało. Wysoka, praktycznie nowo założona biała szpilka, która skutecznie próbowała zepsuć mi tę najpiękniejszą noc. Do dziś pamiętam ulgę po zmianie butów nad ranem. Skąd taka refleksja? W przyszłym tygodniu wybieramy się na wesele do mojej siostry. Będzie się działo!
Idealne buty dla moich stóp

Jako druga w kolejności para na weselu (będę świadkową) muszę trzymać grację i fason do końca imprezy. Dlatego jasno i głośno dałam sobie do zrozumienia, że szpilkom tej nocy mówimy stanowcze nie. Jak pomyślałam, tak zrobiłam i nie wchodziło w grę zmianę obuwia, aby nie zaburzyć mojego stylu, ale zaczęłam szukać eleganckiej alternatywy dla szpilek. Pomimo że je bardzo lubię, to niestety moja wygoda ponad wszystko.

Po długich konsultacjach, godzinach poszukiwań i zebranych opiniach, mogłam w końcu wybrać odpowiednią alternatywę dla zmory Panny Młodej. Obuwie na płaskiej podeszwie
z pewnością byłyby zbyt casualowe na przyjęcie weselne, tym bardziej z racji pełnionej przez mnie funkcji, ale co Wy myślicie o czółenkach na słupku? To dość odważna interpretacja klasycznych czółenek może więc budzić wiele wątpliwości. Ciężkie buty świetnie sprawdzają się z delikatnymi, zwiewnymi ubraniami. Dlatego koniecznie postawiłam na mocny kolor, sukienkę maxi w odcieniu karminowej czerwieni. Sukienka ma głęboki dekolt na plecach oraz wiązany hoker z przodu na szyję. Dopasowana w talii oraz biodrach, luźno puszczona na dole. Idealnie podkreśla sylwetkę
i o to mi chodziło efekt osiągnięty, a czółenka na słupku delikatnie wychodzą od dołu sukni. Całość uzupełnia jako dodatek mała zwinna torebka kopertowa. Oczywiście w kolorze czerwieni.
Najpiękniejsza noc Twojego życia

Niech żyję bal! Niech ta noc trwa rok (przynajmniej o stopy się nie martwię), w sercu przezywam taką radość, porównywalną ze swoją uroczystością. W końcu jedną ma się siostrę
i tylko raz wydaję się ją za mąż. Cieszę się razem z nią, o ile nie bardziej dlaczego? Ja się tylko raduje, nie stresuję, a ona biedna przezywa to tak jak kiedyś ja, mimo że to tylko jedna noc blasku
w całym naszym kolorowym życiu. Droga Mario, wszystkiego dobrego na nowej drodze życia, którą wprowadzę Cię ja – Twoja kochana świadkowa, w wygodnych i dobrze dopasowanych czółenkach na słupku, będę przy Tobie przez cały dzień, noc i resztę życia jako najukochańsza siostra na, którą zawsze możesz liczyć. Bądź szczęśliwa.

P.S Wybaczcie odrobinę prywaty dla mojej siostry.

„Jeżeli małżeństwo zawiera się z miłości, nowozaślubieni są mężem i żoną, jeżeli z nudów – panem i panią domu, jeżeli z wyrachowania – małżonkiem i małżonką. Żony nas kochają, panie domu cenią, małżonki znoszą. Żonę ma się dla siebie, panią domu dla gości, małżonkę dla świata. Chorego męża żona pielęgnuje, pani domu odwiedza, małżonka dowiaduje się o zdrowie. Żona dzieli się naszymi troskami, pani domu dochodami, małżonka długami. Po śmierci opłakuje nas żona, żałuje pani domu, nosi żałobę małżonka” znalezione w sieci, bardzo mi się spodobało trwajcie w szczęściu jak zakochane gołąbki.

polub mnie na facebooku