Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Cookies       ZGODA

Mój wierny fan

Dzisiaj zacznę nie typowo. Przytoczę wam znaczenie mojego imienia: „Karolina jest bardzo dociekliwa, a przy tym sumienna i zorganizowana. Wszystko stara się wykonać jak najlepiej
i w terminie. Czasem ten perfekcjonizm męczy i ją samą. Bywa dość nieśmiała, wyniosła
i majestatyczna. Zbyt wyniosła dla wielu – nie preferuje bowiem pospolitych rozrywek, jarmarków
i dyskotek. Ogólnie jest jednak sympatyczną osobą. Potrafi zjednywać sobie ludzi, ale biada temu, kto nadepnie jej na odcisk. Nie wybacza błędów i nie próbuje naprawić kontaktów. W miłości Karolina zachowuje rezerwę i jest bardzo ostrożna – długo poddaje swoich adoratorów różnym próbom i potrafi oddzielić ziarno od plew. Dąży do porozumiewania się bez słów. Łatwo ją zranić, chociaż udaje, że jest inaczej” (źródło http://www.ksiegaimion.com)

5 lipca

Tak wam się dziś przedstawiłam, daleka jestem od tego typów znaczeń i szczerze powiem, że pierwszy raz szukałam tego, co znaczy moje imię. Zaskoczyłam się i to bardzo, bo to bardzo zbliżone cechy do moich. Uśmiechałam się, z niedowierzaniem czytając to, czy ktoś przypadkiem mnie nie opisał. Sprawdziłam źródło i nic z tego. Takie są Karoliny i jest mi z tym dobrze. Zapewne zastanawiacie się, co ma moje imię z tym wspólnego? W dniu 5 lipca mam imieniny… których nie obchodzę, więc jakże było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam Juliana w drzwiach z bukietem kwiatów i małym upominkiem. Byłam w dużym szoku, aż do tego stopnia czy przypadkiem nie zapomniałam o jakieś naszej rocznicy. Poczułam się bardzo miło.

Prezent

Kto nie lubi dostawać prezentów, niech wyłączy tego bloga:). Sama byłam ciekawa co czeka mnie, pod skrawkiem papieru i dorwałam się do niego, jak najszybciej przypominając mi moje dziecko. Zresztą przez chwile naprawdę się tak czułam. Na pierwszy rzut oka, aż się zarumieniłam, potem przeszły mi przez myśl mniej czyste myśli, by na końcu się bardzo ucieszyć i ogromnie podziękować za ten bardzo trafiony prezent. Dostałam bardzo piękną, seksowną bieliznę nocną. Teraz pytanie. Co autor miał na myśli, pomyślałam już później na chłodno. Czyżby tak bardzo mu się spodobała moja nowa kolekcja od polskiego producenta bielizny? Czy może odwiedza stronę http://mewa.com.pl/ i jest na bieżąco, co produkują? Nic z tego. Julian przyznał się, że jest czytelnikiem mojego bloga i to bardzo wiernym, bo jak przyznał, „od deski do deski” Tak bardzo mnie zaskoczył, że z radości wpadłam mu w ramiona. To nie tą bielizną, to nie pamięć o imieninach, była najlepszym prezentem, to było to wyznanie, że mam w nim takiego wiernego fana, czytelnika i obiecał wspierać mnie w inspiracjach bloga. Jeszcze raz dziękuję, że jesteś.

Chciałam podzielić się z wami tym tekstem i zachęcić was do refleksji, jak nam kobietom, nie wiele potrzeba. Zwykły gest, mały upominek a miałam prawie łzy w oczach. Za to, że po prostu ze mną jest jako partner, a nie osoba, z którą żyję na co dzień. Po raz kolejny pokazał mi, jakie mam w nim wsparcie. I ta siła motywuje mnie do dalszej pracy. Tymczasem idę przymierzyć mój,
a raczej nasz prezent, bo chyba tak to sobie rozegrał. Nie mam nic przeciwko.

polub mnie na facebooku